Cienka granica – prawo autorskie w świecie handmade

cienka granica majunto

Między kopiowaniem a inspiracją. Czyli o tym co równie powszechne, jak i frustrujące w świecie rękodzieła. 

Nie da się ukryć, że internet to narzędzie znacznie ułatwiające pracę. I to nie tylko księgowej, tłumaczowi, czy innym pracownikom umysłowym, ale również osobom, których pasją jest rękodzieło
Przede wszystkim, to doskonałe narzędzie promocji naszych prac umożliwiające dotarcie do osób, do których ciężko byłoby nam dotrzeć w „tradycyjny sposób”. Ale to również potężna kopalnia inspiracji – codziennie przed naszymi oczami ukazują się setki prac innych rękodzielników, którzy nie tylko pokazują efekty końcowe swoich prac, ale również ilustrują tutorialami ich wykonywanie.
Łatwo więc o inspirację… ale i o nadużycia.
Warto wiedzieć co można, a czego nie by nie narazić się na zostanie plagiatorem. Oraz jak zabezpieczyć swoje prace, by nie zobaczyć ich w ofercie innego sklepu.
I jedna i druga sytuacja do przyjemnych nie należy, a przezorny zawsze ubezpieczony. Dlatego też przychodzę do Was z kagankiem oświaty 🙂

Po pierwsze – chroń swoje!

Rodzi się pomysł. Najpierw niewyraźnie błąka się po tyłach Twojej głowy, potem już otwarcie puka w skronie. Siadasz. Myślisz, dopracowujesz. Poświęcasz dzień, dwa. Albo noc. Szkicujesz, skreślasz, wyrzucasz. Znów szkicujesz. W końcu powstaje.
Z dumą i radością wykonujesz pracę. Przedstawiasz ją swoim fanom i klientom. A za tydzień widzisz identyczny projekt u kogoś innego.
Ciężko wierzyć w maksymę głoszącą „wielkie umysły myślą podobnie”. Nie teraz, nie tym razem. Teraz jeden umysł myślał o stworzeniu czegoś wyjątkowego a drugi zwyczajnie pokombinował.
Czy możesz więc wyjść na drogę prawną? Otóż tak.
Prawo autorskie nie wymaga żadnych rejestracji! W momencie wykonania pracy stajesz się autorem dzieła, którego nie można kopiować. Przysługuje Ci ochrona, nie wahaj się więc z niej korzystać.

Częstym problemem, zwłaszcza teraz, w dobie życia, które toczy się na facebooku, jest kradzież zdjęć. Prowadzenie fanpage dla swoich prac wymaga zaangażowania. Nic więc dziwnego, że bardzo wiele osób „pożycza” sobie zdjęcia prac innych, by trochę podkręcić ruch.
Tutaj również masz prawo walczyć o swoje. Warto jednak zabezpieczyć się zawczasu. Znak wodny dodany do zdjęcia sprawi, że nawet ukradzione będzie kierowało ludzi zainteresowanych projektem do Ciebie.

Po drugie – nie kradnij!

Nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe. Warto orientować się w zawiłościach prawa autorskiego, by nie skończyć z efektowną łatką oszusta i plagiatora. Łatka ta ma bowiem do siebie to, że strasznie ciężko ją odczepić.
Dzieląc się treściami z osobami zainteresowanymi Twoimi pracami nie musisz bazować tylko na swoich projektach lub zdjęciach. Warto jednak wiedzieć, które i w jaki sposób możesz wykorzystywać. Sporo artystów udostępnia materiały na licencji Creative Commons. Pozwala ona na ich używanie, po podlinkowaniu autora. To transakcja, która opłaca się każdej stronie.

Wykonując prace rękodzielnicze (jakiekolwiek) na podstawie tutoriali dostępnych w sieci dobrze pamiętać o zalinkowaniu autora poradnika. W takim przypadku jesteś bowiem wykonawcą pracy ale nie autorem pomysłu/projektu/techniki.
Możesz więc do woli korzystać z poradników, rób to jednak tak, by nie stawiać się w miejscu autora. Jego pomysł wciąż jest przecież chroniony.

Uff. To chyba tyle.
Ciekawa jestem Waszej opinii. Gdzie widzicie granice inspiracji? Czy polskie prawo autorskie nie jest zbyt restrykcyjne? A może przeciwnie, w ogóle nie chroni artystów i rękodzielników?
Potępiacie plagiat, czy uważacie, że w dobie internetu tak naprawdę wszystko jest inspiracją?
Zapraszam do dyskusji.

Od siebie dodam, że każdy, dla kogo handmade jest pasją wie ile wymaga to kreatywności, czasu i włożonej pracy.
Przez szacunek dla tego co sami tworzymy szanujmy prawa innych.